Zdążyć wybaczyć sobie.

Witam. We wczesnej młodości obejrzałem film "Niemy krzyk" który ukształtował mój światopogląd na temat aborcji na zawsze. Moje, życie potoczyło się krętymi ścieżkami. Tak się złożyło, że byłem przez pewien czas chory na schizofrenię lub jak ja wolę mówić byłem dręczony przez szatana. Zostałem cudownie uzdrowiony podczas nabożeństwa o uzdrowienie duszy i ciała w Sanktuarium Maryjnym w Wąwolnicy. Od 4 lat nie biorę leków (chociaż sam odradzam odstawianie leków innym). Przez cały ten okres pracowałem jako nauczyciel. Aby nie zatracić się ponownie w życiu, regularnie uczestniczę w życiu sakramentalnym kościoła katolickiego. Modlę się, czytam Pismo Święte, Regularnie spowiadam się, codziennie przyjmuję komunię świętą. Staję się coraz bardziej radosnym człowiekiem. Jest we mnie coraz więcej życia. Z mojego doświadczenia sprzed cudownego uzdrowienia wynika, że nie ma czegoś takiego jak choroba psychiczna. Jest dręczenie szatańskie które my ludzie próbujemy sobie jakoś ponazywać. A to depresja, a to schizofrenia, a to afektywna dwubiegunowa, a to syndrom postaborcyjny. To wszystko są dręczenia przez złe duchy opisane w Piśmie Świętym. Niektórych złych duchów nie mogli wypędzić nawet apostołowie. Mogły być wypędzone przez Jezusa lub przez post i modlitwę. Mówię o tym ponieważ moje doświadczenie dręczenia uzmysłowiło mi jedną ważną rzecz. A mianowicie, że największym kłamstwem ostatnich kilkudziesięciu lat jest to, że coś takiego jak "syndrom postaborcyjny" nie istnieje. I tu dla mnie jest paradoks ponieważ według mnie syndrom postaborcyjny rzeczywiście nie istnieje ale nie dlatego , że kobieta nie odczuwa cierpienia po dokonaniu aborcji tylko dlatego, że to nie jest żaden syndrom tylko dręczenie przez złego ducha. Ludzie w to nie wierzą ponieważ leki działają. A leki nie mogą przecież działać na ducha. Inne substancje jednak działają: alhochol, narkotyki itd. Mówi o tym Księga Mądrości w Biblii:"Nie zioła ich uzdrowiły ani nie okłady, lecz słowo Twe, Panie, co wszystko uzdrawia". Ja to potwierdzam ponieważ tego doświadczyłem. Powołam się tu na świętego Ignacego Layolę któremu zostało objawione, że nasze myśli dzielą się na 3 kategorie. 1. nasze własne, 2. od Boga, 3. od szatana. Moje dręczenie szatańskie (schizofrenia) to był właśnie nadmiar tych myśli od złego ducha. Skąd bierze się taki nadmiar myśli szatańskich. Odpowiedź brzmi... z grzechu. Ja swój grzech zepchnąłem w podświadomość. Nie wyspowiadałem się z niego w odpowiednim czasie. Pismo Święte mówi o tym, że niewybaczony grzech dojrzewa. I w moim przypadku tak było. Grzech dojrzewał kilka lat i w dogodnym dla diabła momencie (był to kryzys w pracy), dopadły mnie lęk i czarne myśli. Myśli te były bardzo natrętne a lęk ogromny. Jest to bardzo męczące, człowiek nie śpi po nocach, jest wyczerpany. Miałem tego dosyć. Nie wiedziałem jednak jak się przed tym bronić. Byłem osobą niewierzącą. Cierpienie jest tak duże, że człowiek chwyta się każdej możliwości aby ten stan się skończył. Mi szatan podsuną myśl abym się okaleczył.Okaleczałem się bardzo brutalnie, pominę jednak szczegóły ponieważ są drastyczne. (i tu podobieństwo do cierpienia jakiego doznaje dziecko poddane aborcji). Jak łatwo sie domyślić , okaleczanie się nie pomogło. Takie konsekwencje może mieć każdy grzech ciężki. Ja jednak chcę szczególnie przestrzec kobiety które chcą dokonać aborcji albo dokonały takiej aborcji i się z niej nie wyspowiadały. Te pierwsze bardzo proszę aby tego nie robiły. Są inne rozwiązania np. okno życia lub adopcja. Jeżeli nie wierzą, że czynią zło dla dziecka to niech tego nie robią z litości dla siebie. Diabeł nie jest zbyt mądry ale ma swój spryt. I dla niego taki grzech jak zabicie własnego dziecka to jest ogromny skarb. Jeżeli grzech nie będzie wyspowiadany i wybaczony przez Boga, to podobnie jak w moim przypadku , grzech dojrzeje i na pewno będzie przez diabła wykorzystany do dręczenia takiej kobiety.(i tu podobieństwo do mojej "schizofrenii"). Wydaje mi się , że w sposób bardzo niedoskonały ale jednak mogę porównać cierpienie matki oraz „uczestników” aborcji do cierpienia dziecka. Jak wspomniałem jest to porównanie ułomne i niepełne, ale dające jakiś obraz. Aborcja jest czymś strasznym, bolesnym i drastycznym dla dziecka. Odrywane są jego kończyny, często miażdżona jest głowa. Zabrzmi to być może szokująco ale wierzę , że większych cierpień dozna matka dziecka, jeżeli nie pojedna się z Jezusem i nie będzie żałowała swojego czynu. Jest niestety rówonież prawdopodobne , że będzie to trwało całą wieczność. Jak określili to matematycy aby przybliżyć ludziom wyobrażenie wieczności, jest to taki okres czasu w którym rzucając monetą bardzo prawdopodobne jest, że milion razy pod rząd wypadnie np. reszka. Proszę posłuchać mojej prośby i przystąpić do sakramentu spowiedzi i komunii świętej. Można jednocześnie skorzystać z pomocy fundacji wspomagających kobiety w takiej sytuacji np. Winnica Racheli. Z czasem przyjdzie wiara w to , że Bóg nam naprawdę wybaczył a potem przyjdzie moment , że sami sobie wybaczymy. Można oczywiście wyprzeć tę informację i zaryzykować dokonanie aborcji lub nie spowiadanie się z już dokonanie aborcji, zepchnięcie tego w podświadomość. Ja tak zrobiłem. I zapłąciłem z to ogromną cenę. Teraz przestrzegam przed tym innych. Naprawdę bardzo dużo się ryzykuje. Bardzo bardzo dużo.

Mariusz

kontakt: yourek123@proton.me